ZUS przywraca termin a komisja lekarska uwzględnia w całości sprzeciw

Bywa i tak, że ZUS pozytywnie zaskakuje. A w tym przypadku nawet podwójnie 🙂

Tak było w sprawie jednego z moich Klientów. W sprawie, która wydawała się tak beznadziejna, że początkowo nawet odradzałem Klientowi dalsze działanie. Tak jakbym zapomniał, że zasadniczo warto odwoływać się od decyzji ZUS 🙂

Dla porządku wyjaśniam, że była to sprawa o przyznanie prawa do renty z tytułu niezdolności do pracy.

Podstawą mojego początkowego zdania był fakt, że Klient nie złożył w terminie sprzeciwu od orzeczenia lekarza orzecznika ZUS. Wszak, dopiero zjawił się u mnie po otrzymaniu decyzji odmownej ZUS. Na uzasadnienie której, jak zresztą bardzo często, ZUS skrótowo i lakonicznie powołał się na orzeczenie lekarza orzecznika ZUS. Owe orzeczenie w swej treści zdawało się jednak korzystne dla Klienta, albowiem wynikało z niego ustalenie częściowej niezdolności do pracy. Niestety z ustaleń lekarza orzecznika wynikało również, że nie jest możliwe ustalenie daty powstania niezdolności do pracy. I Klientowi wydawało się, że ot tak, jest to zwykła formułka, która przy jednoczesnym ustaleniu częściowej niezdolności pracy nie ma znaczenia.

Nic bardziej mylnego.

Albowiem data powstania niezdolności do pracy wielokrotnie ma decydujące znaczenie dla ustalenia posiadania odpowiednio długich okresów składkowych. Czyli przesłanki, która w równym stopniu wpływa na ostateczne przyznanie prawa do renty.

Ale czy rzeczywiście ktoś kto nie zna przepisów prawa ubezpieczeń społecznych mógł wiedzieć, że właśnie to ustalenie, a w zasadzie jego brak, spowoduje odmowę przyznania prawa do renty?

Moim zdaniem nie.

I dlatego też na tej podstawie sformułowany został wniosek o przywrócenie terminu na złożenie sprzeciwu do komisji lekarskiej ZUS. Oczywiście były też inne okoliczności, ale z premedytacją opisuję tylko tą, albowiem nie jest to pierwszy podobny przypadek, z którym się spotykam.

Efekt? Przywrócenie terminu na złożenie sprzeciwu do komisji lekarskiej ZUS.

I akurat tego się można było spodziewać. Jeżeli bowiem takiego wniosku nie składa się z opóźnieniem kilkumiesięcznym, to ZUS raczej przywraca termin. Proponuje zapamiętaj i sugeruję próbować.

Pozostało więc rozpatrzenie sprzeciwu, w którym odważnie próbowałem wykazać dokładną datę powstania niezdolności do pracy. W zasadzie jedyną, mającą oparcie dodatkowo w dokumentach, która w razie uwzględnienia dawała szanse na przyznanie prawa do renty. Pozostałe konfiguracje możliwych dat powstania niezdolności do pracy, w tym konkretnym przypadku, i tak spowodowałyby odmowę przyznania prawa do renty.

Efekt? Uwzględnienie przez komisję lekarską wskazanej w sprzeciwie daty powstania niezdolności do pracy. Finalnie więc i przyznanie prawa do renty.

Zaskoczenie więc podwójne. Bardzo zresztą pozytywne.

I wspominam o tym nie dlatego, że jest to sukces dla mojego Klienta. Przynajmniej nie tylko dlatego. Ale bardziej z powodu nadal często otrzymywanych pytań o sens odwoływania się. O to czy są szanse na wygranie z ZUS. Tudzież czy zdarzają się w ogóle historie wygrania z ZUS.

A więc zapewniam, że tak, zdarzają się wygrane i jest ich być może więcej niż można usłyszeć np. w telewizji. Nie prowadzę oczywiście statystyk, ale oczywistym jest, że łatwiej jest opisać lub opowiedzieć w telewizji przypadek odmownego rozpatrzenia wniosku przez ZUS. To po prostu przyciąga. Gdy tymczasem w tle odbywa się mnóstwo spraw ze szczęśliwym finałem dla wnioskodawców. Nawet pomimo pierwotnego nieuwzględnienia wniosku.

I właśnie dlatego uważam, że warto odwoływać się od decyzji ZUS. Z tą uwagą, że zawsze wymaga to analizy. Opisany tutaj przypadek jest tego przykładem. Wszak, wstępnie sam wątpiłem w powodzenie opisywanej sprawy.

Poniżej dla podglądu orzeczenie komisji lekarskiej:


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.