Wygrana w Sądzie Apelacyjnym o podleganie ubezpieczeniom społecznym

Od jakiegoś czasu dzielę się na blogu również pozytywnymi informacjami w sprawach, które prowadzę lub prowadzimy w ramach Kancelarii. I robię to nie bez kozery. Ba, od początku otwarcia bloga (sic! to już ponad 6 lat) oprócz dzielenia się swoją wiedzą zachęcam również do odwoływania się od decyzji ZUS. Bo ogólnie rzecz ujmując – WARTO 🙂

Tak też było w tym przypadku.

Klientka, jako pracownik, po złożeniu wniosku o wypłatę zasiłku chorobowego w związku z ciążą została wyłączona z ubezpieczeń społecznych. ZUS standardowo ustalił pozorność stosunku pracy. I to pomimo udzielenia wszelkich i szczegółowych wyjaśnień na etapie postępowania wyjaśniającego.

Ot tak.

Na szczęście zainteresowana nie poddała się i skierowała odwołanie od decyzji ZUS do Sądu. Było to jednak… w 2015r. Czyli bardzo, bardzo dawno temu.

Wyrok Sądu I instancji okazał się niekorzystny. Nie sposób było się jednak z nim zgodzić, zwłaszcza w świetle zeznań świadków.

Wobec tego, w dalszym ciągu nie poddając się, Klientka złożyła apelację do Sądu II instancji. Po wielomiesięcznym oczekiwaniu na rozprawę apelacyjną, wreszcie w 2019r sprawa została wywołana do ponownego rozpoznania. Planowany czas rozprawy apelacyjnej nie napawał jednak optymizmem. Z praktyki wiem, że 15 min w Sądzie apelacyjnym nie wróży niczego dobrego.

Tymczasem, po złożeniu nowych wniosków dowodowych, dopuszczonych przez Sąd II instancji (zaskoczenie nr 1), Sąd postanowił uzupełniająco przesłuchać apelującą (zaskoczenie nr 2). Z planowanych 15 minut zrobiło się około 45 minut.

Pomyślałem mimochodem, że oczekujący na korytarzu Pan Mecenas, na kolejną rozprawę, z pewnością nie był z tego faktu zadowolony. W danej chwili, choć może nie powinienem tego pisać, zupełnie mi to nie przeszkadzało. Wszak, początkowe negatywne przeczucia odchodziły w zapomnienie.

Co się okazało po naradzie sędziowskiej i publikacji wyroku? Że końcowe już pozytywne przeczucia się zmaterializowany. Sąd II instancji bowiem zmienił wyrok i poprzedzającą go decyzję ZUS (zaskoczenie nr 3). Innymi słowy, po ponad 4 latach postępowania sądowego ustalone zostało, że Klientka rzeczywiście wykonywała swoją pracę i to pomimo tego, że w momencie zatrudnienia była już w ciąży. Pomimo też tego, że pracowała stosunkowo krótko i za stosunkowo wysokim wynagrodzeniem (jedno i drugie zdaniem ZUS 🙂 )

I wniosek z tego jest banalny. Warto odwoływać się od decyzji ZUS i to nawet jeżeli w perspektywie jest kilkuletnie postępowania sądowe. Śmiem twierdzić, że w razie pozytywnego finału sprawy w mgnieniu oka zapomina się o poświęconym na to czasie.

Dla porządku na koniec dodam, że każda sprawa jest inna, różne są ich okoliczności prawne i faktyczne, a przez to nie zawsze i nie w każdym przypadku możliwe jest przekonanie Sądu do uwzględnienia odwołania od decyzji ZUS.